Rozmowa Eurokuriera. Leszek Miller: Jest powód, dla którego Putin i Trump chcą słabej Europy

Rozmowa Eurokuriera. Leszek Miller: Jest powód, dla którego Putin i Trump chcą słabej Europy

Wolność, Równość, Braterstwo. Do dziś świat nie wymyślił niczego lepszego i do dziś są to bardzo często niespełnione marzenia. O nie ciągle trzeba walczyć - mówi Leszek Miller, poseł do Parlamentu Europejskiego, pytany przez Eurokurier24 o wartości, o które powinna walczyć lewica w XXI wieku.

BBC przeanalizowała kilkanaście dni temu wyniki wyborów parlamentarnych w krajach Unii Europejskiej. Okazuje się, że nacjonaliści i skrajna prawica w ostatnich latach zyskują. AfD jest największą partią opozycyjną w Niemczech. W Hiszpanii VOX jest trzecią siłą polityczną w Kongresie Deputowanych. Piątą siła w Parlamencie Europejskim jest blok Tożsamość i Demokracja zbudowany z dziewięciu skrajnie prawicowych ugrupowań. Panie premierze, czy Europę męczy w tej chwili katar, czy też są to już objawy grypy?

Jeśli Tożsamość i Demokracja - sklejona z aż dziewięciu prawicowych ugrupowań, jest dopiero piątą siłą polityczną w PE i my się tego obawiamy, to mam wrażenie, że patrzymy na Unię Europejską oczami redaktorów telewizji publicznej, którzy w dniu powołania nowej Komisji Europejskiej przekonywali, że mogła ona powstać dzięki poparciu posłów PiS. Ci zaś należą do grupy politycznej Konserwatystów i Reformatorów, która liczy 62 posłów i jest pod względem znaczenia i politycznej mocy jeszcze niżej niż Tożsamość i Demokracja - na szóstym miejscu.

Ale poważnie – nie należy lekceważyć zagrożenia ze strony skrajnie prawicowych, nacjonalistycznych i ksenofobicznych ugrupowań, których trochę się w Europie namnożyło. Jednak wynik wyborczy, który oni uzyskali, a przez to realne polityczne znaczenie w Parlamencie Europejskim – pokazują ich prawdziwą polityczną siłę. Mają znacznie mniej niż się spodziewali, w każdym razie dużo za mało, żeby mieć wpływ na podstawowe decyzje polityczne, jakie będą w Parlamencie zapadały.

Obywatele Europy złożyli władzę ponownie w rękach Europejskiej Partii Ludowej i grupy Socjalistów i Demokratów, do której należy SLD. Te dwie rodziny polityczne znów mają największe reprezentacje w ławach PE. Proszę zwrócić uwagę, że w tym sensie pięcioosobowa grupa SLD i trzy osoby z Wiosny ma większe znaczenie niż 26 posłów PiS. Lewica wcale nie jest w Europie w odwrocie – rządzi bądź współrządzi w kilku krajach. W PE stanowi grupę nieco mniejszą, to prawda, ale jej zdolności koalicyjne są największe, a naturalnych partnerów ma w Zielonych, którzy w ostatnich europejskich wyborach odnieśli naprawdę sukces. No i nie zapominajmy, że obecny Przewodniczący Parlamentu Europejskiego - David Sassoli, reprezentuje grupę Socjalistów i Demokratów, podobnie jak szefowie sporej liczby komisji parlamentarnych. Czy to świadczy o słabości europejskiej lewicy? Publicystyka jest ważna, ale fakty są najważniejsze.

Europejski system polityczny ulega jednak transformacji. Tradycyjne partie polityczne wyraźnie poszukują nowej tożsamości, nowych wartości, o które należy walczyć. Jakie priorytety powinny przyświecać współczesnej europejskiej lewicy?

XVIII-wieczne! Wolność, Równość, Braterstwo. Do dziś świat nie wymyślił niczego lepszego i do dziś są to bardzo często niespełnione marzenia. O nie ciągle trzeba walczyć. Cywilizacyjnie, od czasów Rewolucji Francuskiej, świat rozwinął się niebywale, żyjemy jakby na innej planecie, ale marzenia, dążenia i pragnienia ludzie wciąż mają podobne – żeby było sprawiedliwie dla wszystkich, żeby nie było wyzyskiwanych, oszukiwanych, głodnych, żeby każdy człowiek miał dach nad głową, żeby niezależnie od pochodzenia, stanu majątkowego, koloru skóry i religii, jaką wyznaje, był traktowany, na równi z innymi. Zmieniają się narzędzia, metody, jest szalony postęp w każdej dziedzinie, a te wartości są zawsze trwałe. Dlatego nie należy o nich zapominać, dlatego ciągle stanowią sens istnienia lewicy.

Od wielu lat w Unii Europejskiej toczy się istotny spór między zwolennikami integracji europejskiej a stronnikami koncepcji Europy Ojczyzn. Można odnieść wrażenie, że w nowych państwach członkowskich minął okres fascynacji Unią. Pan premier większe szanse upatruje w federalizacji, czy raczej konfederacji państw narodowych?

Nigdy nie ukrywałem, że jestem zwolennikiem możliwie szerokiego łączenia w jedną europejską siłę siły poszczególnych państw Unii. Silna zjednoczona Unia nie wyklucza przecież silnych państw narodowych. Francuskie wina, sery, samoloty Mirage, czy Moulin Rouge, nie staną się przez to mniej francuskie, ani niemieckie Mercedesy mniej niemieckie, sznycel po wiedeńsku nadal będzie smakował najlepiej na Grinzingu, kopenhaskie Nyhavn będzie nie do podrobienia duńskie, tak jak Sukiennice - krakowskie.

Świat jednak nieustannie pędzi do przodu, globalizacja jest procesem nie do zatrzymania. Półmiliardowy rynek europejski, z bardzo solidnym Euro, największym PKB na świecie, może konkurować na globalnym rynku z globalnymi graczami. Rynki takie jak polski – w pojedynkę - na pewno nie. Nie bez powodu tak wytrawny polityk jak Putin i tak wytrawny biznesmen jak Trump robią wszystko – każdy na swój sposób - żeby Europę podzielić, a więc osłabić. Silny gracz nie jest w ich interesie. Europejska drobnica – tak, jest w ich interesie. Europa to widzi i rozumie - przynajmniej jej część. Procesy integracyjne postępują więc i będą postępowały. Wymusi to właśnie globalizacja. Jest już wspólna waluta, wspólny bank, więc normalną koleją rzeczy będzie wspólny budżet strefy Euro. Jeśli będziemy się nadal spóźniać, to na trwale wylądujemy na unijnym marginesie.

Niestety, od kilku lat polskimi sprawami kierują politycy o nastawieniu roszczeniowym, a nie twórczym, oczekują jak najwięcej, wnosząc jak najmniej. To się oczywiście części społeczeństwa podoba, ale ta metoda ma krótkie nogi. Tak można odnosić zwycięstwa wyłącznie pyrrusowe. Kilka tygodni temu władze święciły wielki triumf, gdyż znienawidzony przez nie Franz Timmermans nie będzie odpowiadał już za kwestie praworządności w krajach Unii. Dumnie głosiły, że to ich sukces. Tymczasem po kilku tygodniach, podczas głosowania nad zatwierdzeniem składu Komisji Europejskiej, zobaczyliśmy tego samego Timmermansa, który jako pierwszy zastępca Ursuli von der Leyen, będzie odpowiadał za „nowy zielony ład” - wielki, unijny program walki ze zmianami klimatycznymi. To najważniejszy program rozpoczynającej się kadencji Komisji Europejskiej! Timmermans jako jedyny z komisarzy siedział obok Ursuli von der Leyen, co tym bardziej podkreślało jego rolę i znaczenie.

Przy okazji – jeśli ktoś ma nadzieję, że wraz z przydzieleniem mu innych zadań Komisja Europejska odpuści rządowi PiS kwestie przestrzegania praworządności, to niech z góry tę nadzieję odrzuci. W tym obszarze może być skłonność do jakichś - mieszczących się w unijnych kanonach demokracji - kompromisów, ale na pewno nie do kapitulacji. Kwestia przestrzegania europejskich reguł praworządności – fundamentu demokratycznego państwa prawa, na pewno nie wyląduje na półce.

Mówi Pan o europejskich regułach praworządności. Po miesiącach męczenia się i niebywałego wprost naprężenia myślowego, prokuratura katowicka wydała z siebie decyzję w słynnej sprawie wieszania portretów europosłów na szubienicach. Otóż – nie zgadnie pan premier – prokuratura postępowanie umorzyła, uznając, że był to happening historyczny inspirowany obrazem Norblina, przedstawiającym podobną scenę

To z każdego punktu widzenia jest skandal. Na przykładzie autorów tego „happeningu” widać, że pieniądze, które państwo wydaje na naukę, na kształcenie, poszły na marne. Żeby na równi stawiać Targowicę i Polskę w Unii… to trzeba mieć sieczkę w głowie. To jest przypadek chorobowy, a nie patriotyzm. O wejście do Unii staraliśmy się sami przez wiele lat. Żeby Polska była Polską należącą do tamtej części Europy starało się całe społeczeństwo: od rolnika, rzemieślnika, inżyniera i uczonego po premiera i prezydenta. To przecież nie był wyłącznie zamiar władz, realizowany na dodatek per fas et ne fas. My realizowaliśmy wolę społeczeństwa, którą ono zresztą potwierdziło dając swoją zgodę na akcesję w powszechnym referendum! Co to ma wspólnego z Targowicą, z tamtymi okolicznościami? W naszym przypadku nawet biskupi byli zwolennikami wejścia do Unii, zwłaszcza jak usłyszeli z ust papieża Jana Pawła II: „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”, co w tamtych okolicznościach było zachętą i aprobatą. Jaki był los biskupów-targowiczan?… W tym „happeningu” nic się kupy nie trzyma – nie ma w nim ani patriotyzmu, ani żadnej analogii historycznej, ani rozumu.

Ale prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie…

Dzisiejsza prokuratura jest dosyć specyficzna. Odnoszę wrażenie, że niejeden jej funkcjonariusz też mógłby być przykładem nietrafionej inwestycji edukacyjnej państwa. Przypomnę, że wcześniej prokuratura uznała, że swastyka nie jest wcale symbolem zbrodni nazizmu, tylko hinduistycznym symbolem szczęścia. Ja już długo jestem w polityce i dobrze wiem, że dla kariery ludzie gotowi są zrobić każdą głupotę, popełnić każdą podłość, a potem odnieść sumienie do pralni i spokojnie uwolnić się od swoich brudów. Są jednak plamy, których niczym wywabić się nie da.

Ostatnio edytowane czwartek, 28 listopad 2019 21:37
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie