Minister rządu PiS oskarża Sąd Najwyższy o oddanie UE części suwerenności Polski

Minister rządu PiS oskarża Sąd Najwyższy o oddanie UE części suwerenności Polski

Sąd Najwyższy postąpił wbrew Konstytucji. Uznał, że prawo europejskie jest ważniejsze niż polska Konstytucja. Przez to orzeczenie Sąd Najwyższy próbuje oddać część suwerenności Polski za granicę, Unii Europejskiej de facto, co jest absolutnie niedopuszczalne – stwierdził minister Michał Woś w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”. 

Sprawa nie jest taka oczywista jak próbuje ją przedstawić minister rządu Prawa i Sprawiedliwości. Na użytek komunikacji z wyborcami ogłasza, że Sąd Najwyższy oddaje część suwerenności Unii Europejskiej. Tą część suwerenności oddał Naród w referendum akcesyjnym, kiedy zdecydował o wejściu Polski do Unii Europejskiej. A teraz w wielkim skrócie o tym o co, jak się wydaje, toczy się spór. 

Zasada pierwszeństwa prawa unijnego wynika z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Mówi ona, że:

  • prawo unijne ma pierwszeństwo przed prawem krajowym państwa członkowskiego,
  • państwa mają obowiązek zapewnić skuteczność prawa unijnego,
  • krajom członkowskim nie wolno jest wprowadzać przepisów prawa krajowego, które byłyby sprzeczne z prawem unijnym,
  • w razie sprzeczności przepisów prawa unijnego i krajowego, zastosowanie mają przepisy prawa unijnego,
  • późniejsze prawo krajowe nie deroguje wcześniejszego prawa unijnego.

Zakres podmiotowy tej zasady został wyrażony w orzeczeniach Rewe-Zentral AG i Erich Ciola, gdzie Trybunał stwierdził, iż zasada pierwszeństwa wiąże wszystkie organy państwowe (organy konstytucyjne, administracje rządową i samorządową) Zakres przedmiotowy zasady został określony w sprawie Van Gend & Loos i Fratelli Constanzo vs Commune di Milano. Zasada ta dotyczy wszystkich rodzajów aktów normatywnych w wewnętrznym porządku prawnym.

W listopadzie 2017 roku w "Rzeczpospolitej" nad problemem zasady pierwszeństwa prawa unijnego nad krajowym pochylił się dr Krzysztof Szczucki, adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz główny specjalista w Biurze Prawa i Ustroju Kancelarii Prezydenta.

Prawdą jest, że obecna ustawa zasadnicza nie milczy zupełnie na ten temat, niemniej gołym okiem widać też w niej wewnętrzną sprzeczność i brak zdecydowania jej autorów. Z jednej bowiem strony do konstytucji wpisano zasadę, zupełnie zrozumiałą, uznającą ten akt prawny za najwyższe prawo Rzeczypospolitej Polskiej. Jednocześnie w kolejnym przepisie wskazano, że Rzeczpospolita przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego. Zasada sama w sobie także niekontrowersyjna. Problem pojawia się, gdy do tej układanki doda się zasadę wywodzącą się z prawa europejskiego, która stanowi o pierwszeństwie prawa unijnego przed prawem poszczególnych państw członkowskich. Powstaje wątpliwość, które prawo należy zastosować w razie sprzeczności prawa unijnego z konstytucją – prawo unijne czy prawo krajowe.

Konstytucja najpierw sugeruje, że to ona jest najwyższym prawem, zaś w kolejnym przepisie wskazuje, że należy przestrzegać prawa międzynarodowego, przy czym nie wskazuje żadnego wyjątku. Owszem, możliwe jest wyprowadzenie wniosku, że skoro przekazanie kompetencji organom unijnym nastąpiło na podstawie konstytucji, to z niej czerpie swoją zasadność, a także jej jest podporządkowana norma będąca podstawą polskiej obecności w Unii Europejskiej, a także legitymacja organów unijnych do wykonywania uprawnień pierwotnie należących do organów krajowych. Sprawa jest jednak na tyle zawiła, że powinna spotkać się z konkretnym uregulowaniem.

Chociażby z tego wywodu dr Szczuckiego widać, że twierdzenia ministra Wosia o jakimś niedopuszczalnym stanowisku Sądu Najwyższego, który wskazuje na pierwszeństwo prawa unijnego jest nadużyciem, żeby nie powiedzieć manipulacją. 

A sprawa jest banalnie prosta, tylko zdaje się, że obóz Prawa i Sprawiedliwości postanowił ją skomplikować. Wystarczy reformować polskie sądownictwo zgodnie z cywilizowanymi, uznanymi na świecie normami, które obowiązują w krajach demokratycznych i których zobowiązaliśmy się przestrzegać, wchodząc do Unii Europejskiej. Tylko tyle i aż tyle.

Ostatnio edytowane piątek, 06 grudzień 2019 10:08
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie