Wojna już trwa. Amerykanie na lotnisku w Chinach przejęli maski dla Francji

Wojna już trwa. Amerykanie na lotnisku w Chinach przejęli maski dla Francji
Amerykanie na lotnisku w Chinach przejęli przeznaczony dla Francji transport kilku milionów maseczek. Zapłacili dwa razy więcej. Gotówką i od razu na lotnisku - informuje dziennik Liberation.
 
Renaud Muselier, szef regionu Południowa Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże i prezydent Stowarzyszenia Regionów Francuskich, powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że część zamówienia na kilka milionów masek z Chin, przeznaczonych dla Francji, została w końcu "przejęta" przez Stany Zjednoczone. Amerykanie byli bardziej przekonujący, płacąc gotówką i bezpośrednio na lotnisku.
 
We wtorek rano na płycie lotniska, w Chinach, Amerykanie kupili za gotówkę francuskie zamówienie, a samolot, który miał przylecieć do Francji, poleciał bezpośrednio do Stanów Zjednoczonych - powiedział Renaud Muselier.
 
Zabierają je od nam, kiedy je zamawiamy, w drodze i na lotnisku, na wszystkich poziomach. Amerykanie wszędzie kupują maski. Bez względu na cenę. Płacą podwójnie i gotówką, zanim nawet zobaczą towar - wyjasnia Muselier. Nie stać nas na to, za nic nie płacimy z góry a dopiero po otrzymaniu towaru. Oczywiście podpisaliśmy umowy z producentami, ale nie jesteśmy w normalnej sytuacji. Co więcej, w ostatnich dniach same Chiny zablokowały szereg dostaw. To wyścig z czasem, aby znaleźć wiarygodnego producenta, a następnie sposób, aby wysłać do nas zamówienie - precyzuje szef Stowarzyszenia Regionów Francuskich Renaud Muselier.

Według Libération francuskie regiony zamówiły w sumie 60 milionów masek. Ale będą musieli poradzić sobie z rosnącą konkurencją na tym rynku.
 
W Chinach trwa logistyczny chaos. Amerykanie zamawiają dwa lub trzy miliardy masek: z naszymi milionami, zawsze jesteśmy na straconej pozycji - uważa Muselier. (Tom)
Ostatnio edytowane czwartek, 02 kwiecień 2020 15:05
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie