Fałszywe informacje spowodowały atak Zachodu na Syrię!

Fałszywe informacje spowodowały atak Zachodu na Syrię!

Raport dotyczący użycia broni chemicznej w Syrii w 2018 roku, który był podstawą ataku USA, Wielkiej Brytanii i Francji na Syrię został sfałszowany - donoszą dzisiaj brytyjskie media.

W kwietniu 2018 roku lotem błyskawicy obiegły świat niepotwierdzone raporty i filmy wideo pokazujące zwłoki dorosłych i dzieci w syryjskiej miejscowości Douma, na przedmieściach Damaszku. Doprowadziło to do wspólnego ataku Zachodu na domniemanego sprawcę, czyli reżim Assada. Wystrzelono ponad 100 pocisków, w tym prawie 70 rakiet Tomahawk.

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May mówiła wówczas: "W ostatnią sobotę aż 75 osób, w tym małe dzieci, zginęło w nikczemnym i barbarzyńskim ataku w Doumie, a kolejnych 500 osób poniosło śmierć. Współpracowaliśmy z naszymi sojusznikami, aby ustalić, co się stało. Wszystko wskazuje na to, że był to atak z użyciem broni chemicznej."

W Polsce większość mediów bezrefleksyjnie powtarzała amerykańską, czy brytyjską narrację. Nieliczne, niszowe portale, które wyrażały wątpliwości i podważały oficjalne trendy propagandowe w tej sprawie, zostały natychmiast zaatakowane. Co więcej, wobec jednego z takich portali, przeprowadzono nawet swego rodzaju dziennikarskie pseudodochodzenie, które zakończyło się dużym artykułem, oskarżającym portal o produkcję fakenewsów i szerzenie rosyjskiej propagandy. A wystarczyło szerzyć tylko zdrowy rozsądek, którego polskim mediom zabrakło. Dzisiaj okazuje się, że to większość naszych rodzimych opiniotwórczych mediów szerzyła fakenewsy, które usprawiedliwiały atak na Syrię.

Dzisiejszy "Daily Mail" w obszernym artykule informuje, że oficjalny raport dotyczący wydarzeń w syryjskiej Doumie został przez Organizację do spraw Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) tak pocięty i ocenzurowany, że wypaczono jego sens.

"Ukryto fakt, że ślady chloru tam znalezione były naprawdę śladowe, w ilościach oraz w formach, które można było znaleźć w każdym wybielaczu domowym - pisze "Daily Mail". Dziennik zauważa, że w ostatecznym raporcie (po jego sfałszowaniu) "wytłumiono całkowitą rozbieżność między objawami rzekomo wykazywanymi przez ofiary na miejscu zdarzenia, a skutkami działania znalezionych substancji chemicznych. Objawy widoczne na wstrząsających filmach pokazywanych w czasie zdarzenia po prostu nie zgadzały się z objawami, które mogłyby być spowodowane jakimkolwiek materiałem znalezionym na miejscu zdarzenia" - informuje "Daily Mail".
Jak donosi brytyjska gazeta, za plecami naukowców w OPCW przygotowywano drugi raport, który uwiarygadniałby tezę o ataku chemicznym.
 
W mediach krążyły informacje i takie też znalazły się w raporcie OPCW, że zbiorniki z gazem zostały zrzucone z powietrza. Jedyne statki powietrzne, które w tym czasie znajdowały się w rejonie Doumy, to były śmigłowce armii syryjskiej. Tymczasem ekspert z dziedziny inżynierii i balistyki OPCW Ian Henderson powiedział, że dwie butle gazowe znalezione w Doumie i zbadane przez misję rozpoznawczą OPCW zostały tam "umieszczone ręcznie". Oczywiście ta informacja w raporcie się nie znalazła, bowiem nie pasowała do narracji.
 
Wydaje się, że ta sprawa wymaga wyjaśnienia do końca. Nie może być tak, jak w przypadku wojny w Iraku, gdzie rzekomo miała się znajdowac broń jądrowa, czy operacji z 2018 roku w Syrii, że decyzje rządów światowych mocarstw podejmowane są na podstawie fałszywych informacji, a media karmią opinię publiczną fakenewsami i to wcale nie tymi pochodzącymi z Rosji.
Ostatnio edytowane niedziela, 24 listopad 2019 19:39
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie