Partia na dwa pokoje z kuchnią

Partia na dwa pokoje z kuchnią

„Kampania wyszła, chociaż wynik jest słaby”, mówił na antenie RMF FM jeden z liderów Lewicy, Maciej Gdula. I dodał: Bardzo wyraźnie pokazaliśmy program Lewicy, zgłosiliśmy ustawy, np. o równości małżeńskiej…

Pan Włodzimierz Czarzasty z kolei zdecydowanie protestuje przeciwko porównywaniu wyniku pani Ogórek z wynikiem pana Biedronia. Dziwne – przecież i tak gołym okiem widać, że rekord pani Ogórek został przez pana Biedronia pobity. Tego ukryć się nie da. Lider SLD irytuje się jednak i daje do zrozumienia, że nie można tych dwóch postaci porównywać, bo pani Ogórek, to pani Ogórek, zaś Robert Biedroń „był posłem, jest europosłem, był prezydentem Słupska, jest działaczem walczącym o prawa mniejszości LGBT, ma swoją historię, ma bardzo precyzyjny życiorys i poglądy, jest człowiekiem lewicy i jest nieuczciwe ze względu na życiorys porównywanie tych dwóch postaci”.

Czyż jednak nie można powiedzieć, że skoro taki gigant przegrał z „nikim”, jak sugeruje pan Czarzasty, to tym gorzej ta przegrana wygląda, tym bardziej jest bolesna?

Zwłaszcza, jeśli osadzić ją w realiach wyborczych Słupska, gdyż okazuje się, że „ukochany” prezydent tego miasta zdobył zaledwie 3,75 proc. głosów, co dało mu dopiero piąte miejsce, m.in. za Krzysztofem Bosakiem.

Nie słyszeliśmy, że Lewica idzie do wyborów, by walczyć jedynie o zwycięstwo moralne. Zresztą, czy przegrana przez spadkobiercę SLD-owskiego prezydenta państwa, premiera i SLD-owskich ojców założycieli Unii Europejskiej w Polsce, z przedstawicielem faszyzującej prawicy, w odzyskanym dla Polski Słupsku, może w ogóle być moralna?

Gdybym był na miejscu liderów Lewicy też bym pewnie pana Biedronia bronił, bo to fajny gość: wesoły, dowcipny, kontaktowy, luzak, na dodatek z refleksem. No i fajnego ma partnera.

Gdybym powiedział, że szczęście małżeńskie panów Biedronia i Śmiszka, to jednak trochę za mało na cały program lewicy, byłbym bardzo niesprawiedliwy. Ileż to razy przecież sam słyszałem, że ich program, to także równość między kobietą i mężczyzną i wszelkie inne równouprawnienia kobiet i mężczyzn – zarówno tych hetero-normatywnych, jak i hetero nienormatywnych, rozdział kościoła od państwa, że środowiskom progresywnej lewicy leży na sercu ochrona klimatu i sprawiedliwość społeczna. Piękne to wszystko, aż serce rośnie… I tylko 2,2 proc? Dlaczego?

Mam dwa pomysły „dlaczego”. Pierwszy, to przyrodzona panu Biedroniowi szczerość. Ten miły pan nie potrafi ukrywać pod czarującym uśmiechem swych prawdziwych myśli. Gdy mówi, że „trzeba skończyć z dziadostwem”, z „leśnymi dziadkami”, to tak myśli, nawet, jeśli potem tego nie powtarza.

Jeśli mówi w Parlamencie Europejskim, że jest mu wstyd, że Polską rządzi ugrupowanie, które jego ojczyźnie wyrządza większe szkody niż komuniści, to też tak myśli. I, jak rozumiem, wypowiadając te słowa był gotowy ponieść wszelkie konsekwencje, które mogą z tego wynikać. To się właśnie stało. Pan Biedroń, jak również pozostali liderzy lewicy, w I turze wyborów prezydenckich pożegnali się ze swoim „twardym elektoratem”. Gdybym mógł mówić w jego imieniu powiedziałbym: „dziadostwo” i „leśnych dziadków” macie panowie z głowy. Sami rozumiemy, że nie jesteśmy godni takich progresywnych, nowoczesnych działaczy dwuprocentowych. To nawet najpodlejsze piwo ma więcej.

Ale jak zawsze z ciekawością i sentymentalną życzliwością będziemy patrzeć na dalsze życie progresywnej lewicy, której tylko przeszkadzamy. Będziemy obserwować jak postępuje zbliżanie się poglądów młodych hetero-normatywnych i hetero nienormatywnych polityków i ludu, dla którego przecież są i dla którego znoszą polityczne znoje. Pierwsze obserwacje można już poczynić. Oto na jak podatny grunt pada program nowoczesnej lewicy – równościowej, świeckiej do kości, sprawiedliwej. Oto, co o tematach współczesnego dyskursu ma do powiedzenie suweren z Chęcin. Tam bowiem zainstalowała się kamera Lotnej Brygady Opozycji. Na jej widok suweren odpowiedział w te słowa:

- Wynocha, wynocha;

- Byłeś w ZOMO byłeś w ORMO tera jesteś za Platformo;

- A już cię kurwa nie ma, wypierdalać stąd;

- W Warszawie wybieracie samych pedałów, dajcie im sami dupy;

- Jeszcze dwa lata i porządek z wami zrobio;

- Gdybyście rządzili do dzisiaj, to byśmy już po niemiecku mówili, chuje pierdolone…

Miejscowy autorytet, strażak, próbując zapobiec awanturze:

- Drogie panie odejdźcie, to bydło odejdzie samo…

Kto chce popatrzeć i posłuchać w oryginale, to pod tym adresem, mam nadzieję, że ciągle jest: https://m.facebook.com/100010123802512/posts/1199248083755974/?d=w

W każdym razie jest o czym dyskutować. Problem doboru języka i dopasowania świata pojęć progresywnej lewicy do języka i świata pojęć suwerena zdaje się ciągle słabo zbadany. Jestem jednak pewien, że tylko patrzeć, jak w całej partii głowy zaczną dymić pomysłami. Zebrać się na jakiś kongres, czy co, nie będzie trudno. Wkrótce wystarczą zapewne dwa pokoje z kuchnią.

Marian Kos

Ostatnio edytowane czwartek, 02 lipiec 2020 07:33
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie