Liberadzki: Może nie jestem "skazany", ale jestem w sytuacji, że popieram

Liberadzki: Może nie jestem "skazany", ale jestem w sytuacji, że popieram

Fragment rozmowy Piotra Cywińskiego (Radio Szczecin „Rozmowy pod krawatem”) z prof. Bogusławem Liberadzkim, wiceprzewodniczącym SLD, posłem do Parlamentu Europejskiego.  

Red: - Proszę mi wytłumaczyć – po tym nieformalnym jeszcze połączeniu z Wiosną, no i dodajmy z planktonem politycznym jakim jest Razem, które samo deklaruje, że liczy 2 tys. członków (4 lata temu na Razem głosowało zaledwie nieco ponad 3 proc. wyborców), więc jak to jest, że przewodniczący SLD - waszej, liczącej 33 tys. członków partii, Włodzimierz Czarzasty, rekomendował na wspólnego kandydata na prezydenta Roberta Biedronia. Proszę mi powiedzieć jako temu przeciętnemu, szaremu wyborcy, cóż to za cudowne cechy posiada pan Biedroń, żeby być tym wybrańcem narodu, głową państwa polskiego.

Prof. Liberadzki: - Myślę, że Roberta Biedronia nie trzeba w naszym społeczeństwie dokładnie przedstawiać…

- A może jednak pan przedstawi, jaki jest jego dorobek?

- Udowodnił swoją wybieralność. Pamiętajmy, że już był posłem - dwie kadencje wstecz - przeszedł jak burza przez wybory samorządowe w Słupsku, przeszedł z sukcesem przez wybory do Parlamentu Europejskiego, gdzie ta jego, jak pan twierdzi, nieduża liczebnie formacja zdobyła trzy mandaty. To jest znaczący udział. Razem zaś idąc w wyborach do Sejmu zdobyliśmy 12,5 proc. Ten trend, tendencja – łączyć się, daje efekt.

- To nie świadczy akurat o dorobku pana Biedronia. Wiemy jakimi prawami kierują się kampanie wyborcze.

Spytam inaczej: znany panu od czterech kadencji europoseł, prof. Bogusław Liberadzki, heteroseksualista, który nie połamał szczęki własnej matce, ze znakomitym wykształceniem, nie był bohaterem skandali, był natomiast stypendystą w USA, posłem na Sejm, ministrem Transportu i Gospodarki Morskiej, jest profesorem nauk ekonomicznych, członkiem Polskiej Akademii Nauk… No więc przepraszam – w czym pan Biedroń, który, mówiąc otwartym tekstem, zrobił karierę na swej odmienności seksualnej, jest lepszy od pana profesora Liberadzkiego?

- Troszeczkę zbił mnie pan z pantałyku. Nie spodziewałem się takiej recenzji…

- To jest pański dorobek, panie profesorze…

- Po pierwsze ten „czterokadencyjny poseł do Parlamentu Europejskiego” nie ubiegałby się o tę godność. To jest podstawowa różnica. Pan Robert Biedroń natomiast jest tym zainteresowany…

- Ma pan taki dorobek życiowy i jest pan w tym spokojnym wieku, że może pan otwarcie mówić, co pan myśli. Z ręką na sercu – panie profesorze, panie pośle - czy Robert Biedroń to pana wymarzony kandydat, najlepszy Polak z Polek i Polaków, primus inter pares i nie ma lepszych w polskim narodzie zasługujących na najwyższy urząd w państwie?

- Jeśli szczerze, to ja byłbym bardziej zadowolony, gdyby kandydatem był pan przewodniczący i wicemarszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, który reprezentują moją formację polityczną. Ale pan przewodniczący Czarzasty wraz z panem Adrianem Zandbergiem i Robertem Biedroniem uzgodnili, że to będzie Robert Biedroń, ponieważ pozostali z wymienionych nie wyrażali entuzjazmu dla ubiegania się o prezydencką godność w tych wyborach (co będzie za pięć lat, to się okaże). W związku z tym niejako jestem – słowo „skazany” nie jest tu najlepsze – jestem w tej sytuacji, że popieram Roberta Biedronia.

- Jestem „zobligowany”?

- Niech tak będzie. Powinnością i przyzwoitością jest w moim przypadku popierać Roberta Biedronia.

powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie