Polexit. Wiadomo dlaczego Morawiecki mówi jedno, a PiS robi drugie

Polexit. Wiadomo dlaczego Morawiecki mówi jedno, a PiS robi drugie

Dzień przed Brexitem, główny sprawca zamieszania Nigel Farage powiedział, że Polska będzie kolejnym krajem, który opuści Unię Europejską. Dzisiaj premier Mateusz Morawiecki zapewnia, że w obozie rządzącym nikt o takim scenariuszu nie mówi i nie myśli. Przypomnę to kolejny raz, Polexit jest równie niemożliwy, jak na przykład Germanexit - powiedział Morawiecki. Nam wydaje się, że i mówi, i myśli, ale głównie czyta badania opinii publicznej, z których wynika, że gra Polexitem PiS-owi się nie opłaci. Podobnie jak inne partie populistycznej prawicy w Europie PiS wycisza ten temat każdorazowo przed wyborami.

Na początku stycznia w The British Journal of Politics and International Relations ukazała się obszerna praca poświęcona przeanalizowaniu reakcji największych prawicowych ugrupowań populistycznych na Brexit, oraz zaprezentowaniu, czy i w jaki sposób ugrupowania te chciały wykorzystać eurosceptyczne nastroje do przeprowadzenia podobnych akcji w swoich krajach.

Głównym autorem opracowania jest dr Stijn van Kessel, specjalista oraz wykładowca polityki europejskiej na Queen Mary University of London. W swoich badaniach skupił się na populistycznych partiach radykalnej prawicy w czterech państwach członkowskich Unii Europejskiej: Francji, Niemczech, Włoszech i Holandii.

Podjął on próbę oceny, jaki badane przez niego partie polityczne mają stosunek do przynależności do Unii Europejskiej i czy dążyły one do upolitycznienia integracji europejskiej podczas krajowych kampanii wyborczych w następstwie głosowania w sprawie Brexit-u w 2016 roku.

Badacze, którymi kierował dr van Kessel stwierdzili, że pomimo początkowego entuzjazmu związanego z wynikiem referendum w Wielkiej Brytanii, populistyczne partie radykalnej prawicy nie forsowały koncepcji pójścia za przykładem Wielkiej Brytanii i opuszczenia Unii Europejskiej.

Co prawda w Holandii Partia Wolności Geerta Wildersa (PVV) nadal opowiadała się za wycofaniem się Holendrów z UE, ale prawie nie skupiła swojej kampanii na tym temacie. We Francji natomiast Front Narodowy Marine Le Pen stonował swoją eurosceptyczną retorykę przed drugą turą wyborów prezydenckich.
 
W Niemczech tuż po referendum w Wielkiej Brytanii, partia Alternative fur Deutschland (AfD) powitała z radością Brexit i podniosła kwestię możliwości przeprowadzenia podobnego referendum. Bardzo szybko jednak AfD stonowała swoje stanowisko. Włoska Liga Północna prowadziła kampanię na rzecz wyjścia z UE już w 2014 roku i z zadowoleniem przyjęła głosowanie nad Brexitem w 2016 roku. Jednak w okresie poprzedzającym krajowe wybory w 2018 roku Liga i jej lider Matteo Salvini zmienili retorykę i nie popierali już tak bezwarunkowo "Italexit-u".
 
Badania dr van Kessela i jego zespołu przekonują, że ograniczone poparcie społeczne dla zakończenia członkostwa w UE w większości krajów europejskich jest jednym z ważnych powodów, dla których populistyczne partie prawicowe powstrzymują się od radykalizacji lub modyfikują swoje stanowisko w sprawie członkostwa w UE.
 
Podczas gdy różni komentatorzy, jak również niektóre partie eurosceptyczne, początkowo przewidywały, że Brexit doprowadzi do efektu domina, i coraz więcej krajów zdecyduje się na opuszczenie UE, to z czasem okazało się, że prognozy te są niedokładne, przynajmniej w krótkiej perspektywie czasowej.
Nasze badanie pokazuje również, że poza Wielką Brytanią niewiele jest partii "twardych eurosceptyków" popierających opuszczenie Unii Europejskiej przez ich kraj - pisze dr Stijn van Kessel.
 
W analizę zespołu badawczego dr van Kessela doskonale wpisuje się strategia Prawa i Sprawiedliwości. Naruszanie norm i wartości europejskich oraz trójpodziału władzy w Polsce jest oczywistością dla wszystkich instytucji wspólnoty europejskiej. Polska codzienność to ataki na instytucje UE i porównywanie Brukseli do Moskwy, to tworzenie wrażenia w polskim społeczeństwie, jakoby Polska znajdowała się pod jakąś okupacją, a Polacy byli znowu zmuszeni stanąć do walki.
 
To jest ciemne i zarazem puste jądro propagandy PiS, bo wokół tych haseł partia ta gromadzi swoich zwolenników. Z drugiej strony bez unijnych środków rozdęte do granic możliwości programy socjalne po prostu upadną, a to będzie także oznaczało upadek Kaczyńskiego oraz kilkudziesięciu tysięcy ludzi, którzy wygodnie żyją, drenując budżetowe pieniądze na posadach w instytucjach państwowych oraz spółkach skarbu państwa. 
 
PiS Unii Europejskiej nienawidzi, ale werbalnie będzie ją miłował do końca swoich dni.
 
Jerzy Nagórski
Ostatnio edytowane piątek, 31 styczeń 2020 17:08
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie