Historia wedle Putina

Historia wedle Putina

Znany jest tylko jeden przypadek, kiedy interpretacja historii zadowala polityków. To przypadek Winstona Churchilla, który powiedział: „Historia będzie dla mnie łaskawa, ponieważ mam zamiar ją napisać”.

Oczywiście wielki premier brytyjski czasów wojny nie był, nie jest i nigdy nie będzie jedynym politykiem, który uważa się za depozytariusza prawdy historycznej. Miał, ma i będzie miał naśladowców. Ostatnio w ich poczet zapisał się prezydent Rosji Władimir Putin. Uczeń wart jest mistrza.

Pan prezydent Putnin powiedział ni mniej nie więcej, że to Polska jest winna wybuchu II wojny światowej. Nie pakt Ribbentrop-Mołotow, który sankcjonował IV rozbiór Polski, nie zmowa Hitlera i Stalina, tylko Polska – pierwsza ofiara wspólnej, uzgodnionej agresji niemiecko-radzieckiej – wywołała najkrwawszą z wojen.

Czy po to, żeby stracić 6 milionów swoich obywateli i ponieść niepoliczalne straty materialne?

Tylko przez szacunek do narodu rosyjskiego powstrzymam się przed bardziej dosadną oceną tego rodzaju anty-polityki historycznej. Choć zauważyć muszę, że pan Putin nie tylko obraża człowieczą inteligencję, ale też brutalnie traktuje decyzję polityczną podjętą przez Radę Najwyższą swego kraju, która w roku 1989 pakt Ribbentrop-Mołotow oficjalnie potępiła.

My w Polsce o tym pamiętamy. Pragnęlibyśmy by była to pamięć obustronna. Można bowiem spierać się, ale nie o to, co jest oczywiste. Każdy spór można zakończyć jakąś konstruktywną konkluzją. W końcu debata o historii odbyła się w Parlamencie Europejskim we francuskim Strasburgu, mieście i regionie, którym historia miotała w przeszłości między Niemcami a Francją. Dziś jest on jedną ze stolic europejskiej demokracji, ważnym ośrodkiem europejskiego parlamentaryzmu. Posłuchajmy więc wspólnie nauki Tytusa Liwiusza i rzeczywiście potraktujmy historię jak nauczycielkę życia.

Jerzy Korczak

powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie