Czy Łukaszenka odda Rosji Białoruś w zamian za własne bezpieczeństwo?

Czy Łukaszenka odda Rosji Białoruś w zamian za własne bezpieczeństwo?

Dzisiaj do Mińska przybywa rosyjski premier Michaił Mishustin. Wczoraj w Moskwie w rozmowach z szefem rosyjskiej dyplomacji Siergiejem Ławrowem uczestniczył minister spraw zagranicznych Białorusi Władimir Makei. W tle mamy codzienne protesty Białorusinów i żądanie ustąpienia Łukaszenki. Wszystko wskazuje na to, że Rosjanie nie rozmawiają z białoruskimi ministrami o jego ustąpieniu. To są rozmowy, w wyniku których Łukaszenka zostanie skłoniony do podpisania ostatnich dokumentów, które de facto spowodują wchłonięcie Białorusi przez Rosję i koniec białoruskiej państwowości.

Kreml potwierdził, że Łukaszenka spotka się z Putinem w Moskwie "w najbliższych tygodniach". W otoczeniu rosyjskiego prezydenta mówi się, że do spotkania ma dojść około 10 września. Podczas spotkania Władimira Makeia z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem, ten ostatni miał podobno sformułować żądania Kremla, a potem wspólnie wyrazili poparcie dla dalszej sformalizowanej integracji Rosji i Białorusi w jedno państwo unijne. 

Kreml prawdopodobnie zmusza Łukaszenkę do podpisania unijnych porozumień dotyczących planu integracji. Łukaszenka podpisał 28 z 30 unijnych porozumień na rzecz integracji Białorusi z Rosją. Dokładna ich treść nadal jest niejawna. W grudniu 2019 Łukaszenka odmówił podpisania dwóch porozumień dotyczących podatków i energii. Do tej pory cały czas podkreślał, że ratyfikacja unijnych porozumień możliwa jest tylko w całości, po uzgodnieniu każdego indywidualnego planu działania. 

Moskwa prawdopodobnie w najbliższych tygodniach zwiększy swoją obecność wojskową na Białorusi. Wielokrotnie wcześniej próbowała otworzyć strategiczną bazę lotniczą w tym kraju. Zapewne teraz Kreml zmusi Łukaszenkę nie tylko do zgody na bazę lotniczą ale także wymusi na nim swobodę przemieszczania się rosyjskich wojsk po terytorium Białorusi. Propagandowo zostanie to sprzedane jako konieczność ochrony zewnętrznych granic przed planowaną inwazją NATO z Zachodu.

Do tego dochodzi nowa operacja informacyjna, którą rozpoczęły rosyjskie władze. Oto bowiem od wczoraj Rosja oskarża "ukraińskich neonazistów" o działanie na Białorusi i wspieranie białoruskiej opozycji. Siergiej Ławrow stwierdził 2 września, że Kreml uzyskał informacje wywiadowcze, że około 200 "ukraińskich nacjonalistycznych ekstremistów" działa na Białorusi, aby wspierać opozycję i "wprowadzać rozwiązania siłowe". Szef rosyjskiej dyplomacji dodał, że rosyjskie i białoruskie służby bezpieczeństwa powinny "bardziej merytorycznie zajmować się ukraińskimi nacjonalistami na Białorusi". Ławrow nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie tych twierdzeń.

Przypomnijmy jednak, że Kreml wykorzystał dezinformację na temat ukraińskich neonazistów, aby uzasadnić rosyjską interwencję wojskową na Ukrainie w 2014 roku. Teraz po raz pierwszy wysoki rangą urzędnik Kremla wyraźnie oskarżył Ukrainę o potajemne działanie na rzecz białoruskich protestów. Niektórzy w tym stanowisku Ławrowa dopatrują się jednego z uzasadnień dla przyszłej interwencji Rosji na Białorusi.

Ostatnio edytowane czwartek, 03 wrzesień 2020 08:57
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie