Turecka opozycja: Urna wyborcza nie oznacza jeszcze demokracji

Turecka opozycja: Urna wyborcza nie oznacza jeszcze demokracji

Turcja prowadzi operacje wojskowe w Syrii, kupuje rosyjskie systemy rakietowe S-400, ale prezydent Recep Erdogan - zdaniem opozycji - powoli traci poparcie.

W rozmowie z portalem Lenta.ru, Gursel Tekin - wiceprzewodniczący największego opozycyjnego ugrupowania w Turcji - Republikańskiej Partii Ludowej (Cumhuriyet Halk Partisi, CHP), opowiedział między innymi o sytuacji wewnętrznej w Turcji, braku wolności słowa i spadku popularności zwolenników obecnego prezydenta.

Jak podkreślił G. Tekin, obecnie bycie w opozycji w Turcji jest niełatwym zadaniem. Zgodnie z obietnicami wyborczymi miała panować swoboda wypowiedzi, a prasa, radio, telewizja oraz organizacje pozarządowe miały mieć zapewnioną swobodę funkcjonowania.

Jest to jedna z głównych obietnic, dzięki której obecny rząd stanął u steru władzy - twierdzi Tekin. - Ten element jest nadal obecny w dokumentach programowych. Ale w rzeczywistości każdy, kto krytykuje władze, zostaje uznany za winnego i automatycznie uważany za terrorystę.

Zdaniem Tekina, obywatel, który zapłacił przynajmniej jeden grosz podatku, może wymagać tego, aby rząd złożył mu raport z wykonanej pracy. Jest to jedna z elementarnych zasad na świecie, a Turcja nie jest pod tym względem wyjątkiem - twierdzi G. Tekin. U nas po prostu stawiane są urny wyborcze, ale to nie oznacza jeszcze demokracji - dodaje.

Ostatnio urny wyborcze pojawiły się w wielu krajach Bliskiego Wschodu, ale sytuacji w tych krajach nie można też nazwać demokracją - dodaje polityk.

Odpowiadając na pytanie o to, na ile silna jest pozycja prezydenta Erdogana i jego zwolenników, G. Tekin zwrócił uwagę na to, że w niedawnych wyborach do władz municypalnych, zwolennicy Erdogana przegrali w Stambule, Ankarze, Antalyi, Adanie, Mersinie.

To pokazuje, że po 17-18 latach rządów władze opuszczają pokład, ponieważ nie są w stanie spełnić wymagań narodu. Spodziewam się więc zmiany władzy w najbliższej przyszłości – powiedział. Jego zdaniem, Republikańska Partia Ludowa, ma szanse na objęcie władzy w Turcji. G. Tekin zwrócił przy tym uwagę na fakt, iż tureccy wyborcy są jednymi z najbardziej aktywnych na świecie.

W naszym kraju 99 procent ludności jest zainteresowana udziałem w wyborach - powiedział Tekin.

W opinii wiceprzewodniczącego, stosunki polityczne i kontakty handlowe Turcji z Rosją "powinny być lepsze i głębsze". Odnosząc się zaś do zakupu przez Turcję rosyjskich systemów S-400 stwierdził, że "ze względów bezpieczeństwa kraje nabywają to, czego potrzebują". Przyznał też, że NATO miało w związku z tym zastrzeżenia, ale "pięć do sześciu lat temu w Turcji wystąpiły poważne problemy" związane z tym, że Ankara nie mogła kupić systemu Patriot - dlatego zwróciła się do Rosji.

Odnosząc się do sytuacji ekonomicznej swojego kraju, G. Tekin zwrócił uwagę na koszty związane z pobytem w Turcji 3,5 miliona uchodźców.

Turcja naprawdę musiała ponieść ogromne koszty - zauważa Tekin. Trudno jest zapewnić opiekę i pomoc 3,5 milionowej rzeszy uchodźców z Syrii. Po drugie, dużo pieniędzy przeznacza się na operacje graniczne. To poważnie wpływa na gospodarkę - stwierdził.

Zdaniem Tekina, aby rozwiązać problem uchodźców syryjskich, należy zapewnić pokój i zrobić to "tak szybko, jak to możliwe".

Ludzie powinni wrócić do swoich wiosek, miast. Oczywiście nie jesteśmy w stanie odesłać wszystkich. Ale wierzę, że gdy nastanie pokój, wszyscy, którzy się tam urodzili i wychowali, będą mogli wrócić do domu - dodaje Tekin.

Opr. R. Jórczak

powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie