Libijscy dżihadyści w Wielkiej Brytanii

Libijscy dżihadyści w Wielkiej Brytanii

Związki brytyjskich tajnych służb z grupami dżihadu są w literaturze nieźle opisane i udokumentowane. Dzięki kilku głośnym skandalom i następującym po nich dochodzeniom, przesłuchaniom przed komisjami parlamentarnymi, ujawnianiem w mediach dokumentów i korespondencji wiemy o tych szczególnych relacjach bardzo dużo.

Ostatnio przypomniano o nich dzięki zamachowi 22 maja 2017 r. w Manchesterze, kiedy to z pochodzenia Libijczyk, 22 letni Salman Abedi (Obeidi) wysadził się w powietrze po koncercie Ariany Grande pod Manchester Arena. Zabił 23 osoby, ranił 250 improwizowanym ładunkiem TATP. Policja do dziś nie potrafi znaleźć wspólników zamachowca pomimo tego, że wiele wskazuje na to, iż mógł być częścią większej i dobrze zorganizowanej grupy.

Jego historia i historia jego rodziny pozwoliła na ponowne przywołanie i przypomnienie, że ani on nie jest osobą przypadkową, mitycznym zradykalizowanym samotnym wilkiem, ani jego brat i ojciec – aresztowani w Libii i śledzeni zanim doszło do zamachu, ani też ich pobyt w Manchesterze – gdzie pozwoliło im osiedlić się brytyjskie MI5. To skąd wzięli w Manchesterze oni i ich liczni i bardziej sławni sąsiedzi tłumaczy częściowo historia Libijskiej Islamskiej Grupy Walczącej (LIFG) i jej entente cordiale z brytyjskim państwem.

LIFG

W latach 80-tych XX w. w Libii powstał cały szereg grup dżihadu. Jedna z nich, tajna - al-l’Itisam została założona w 1982 r przez Awathę al-Zuwawi. Zuwawi przez krótki okres czasu walczył w Afganistanie. Tam zbudował relacje z prominentnymi późniejszymi liderami afgańskiej Al Kaidy w tym z Khalidem Shaykh Muhammadem – głównym architektem zamachów 9/11. Trzon późniejszej Libijskiej Islamskiej Grupy Walczącej to członkowie dawnej organizacji al-Zuwawiego.

Wśród liderów byli m.in. Sami al-Saadi (Szejk Yusuf), który przybył w 1988 r z Libii do Afganistanu, podobnie jak Khalid al-Sharif. Obaj nawiązali bliskie relacje z Osamą bin Ladenem.

W roku 1990 libijscy mudżahedini pod duchowym przywództwem Szejka Yusufa proklamowali utworzenie Al-Jama’a al-Islamiyyah al-Muqatilah fi-Libya znanej z akronimu: LIFG.

Według jednego z jej dowódców Nomana Benotmana, grupa liczyła ok 1 tys.  członków,  z obozami szkoleniowymi w Afganistanie i siecią wsparcia i finansowania w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Wśród założycieli grupy będzie późniejszy jej lider - Abd al-Hakim Belhadj [Belhadż] – który będzie goszczony przez Wielką Brytanię  w Manchesterze. Abu Laith al-Libi, - późniejszy dowódca Al Kaidy zabity przez amerykańskiego drona w 2008 r. Abdel Wahab Mohamed Qaid (Abu Idriss), obecnie libijski parlamentarzysta Kongresu Narodowego (GNC -General National Congress), lider partii al-Wafa i szef straży granicznej na południu Libii, przez której terytoria wiedzie obecny szlak uchodźców oraz przemyt broni z i do Libii. Podejrzewany o członkostwo w Al Kaidzie Islamskiego Maghrebu.

Abu Yahya al-Libi – szef Komitetu Szaria Al-Kaidy, schwytany w 2003 r przez wojska amerykańskie, który uciekł z więzienia w Bagram w 2005 r. i ostatecznie został zabity przez amerykańskiego drona w pakistańskim Mir Ali w 2012 r. . Abu Yahya był nota bene twórcą aliansu 4 frakcji pakistańskiego Talibanu (Shura-e-Murakeba) łączącej klany Mehsudów z grupą Haqqani. To w odwecie za jego śmierć dokonano między innymi ataku na amerykański konsulat w Benghazi w 2012 r..

Pod koniec wojny w Afganistanie, część członków LIFG pozostała w Afganistanie i Pakistanie, część zdecydowała się na osiedlenie się w Wielkiej Brytanii, a część próbowała wyjechać do Sudanu wraz z Osamą bin Ladenem i Aymanem al-Zawahiri, który korzystał z życzliwego przyjęcia i wsparcia rządzącego krajem Omara al-Bashira. Po próbie październikowego buntu w armii libijskiej w Misracie w 1993 r. grupa zdecydowała się, że czas dojrzał do aktywnego udziału w wydarzeniach w Libii.

W 1996 r. doszło do kilku nieudanych zamachów na Kaddafiego, dokonanych przez członków LIFG, a według zeznań byłego agenta MI5 Davida Shylera  - wprost zleconych i sfinansowanych przez MI6. Służby brytyjskie poświęciły bardzo dużo sił i środków na zdyskredytowanie rewelacji Shylera, ale jego zeznania można skonfrontować z innymi danymi z tego okresu.

Otóż w roku 1995 Sudan został zmuszony pozbyć się bin Ladena i Al-Kaidy ze swojego terytorium. Zrobił to m.in. dzięki naciskom Kaddafiego, który prawidłowo identyfikował Sudan jako bazę wypadową różnych zwalczających go grup dżihadu,  w tym LIFG. Bojownicy libijscy musieli zatem opuścić Sudan, nie koniecznie jednak towarzyszyć nadal bin Ladenowi. LIFG w tym samym roku wydał zresztą pierwszą oficjalną odezwę zapowiadającą „obalenie siłą bluźnierczego reżimu”, choć zdolności grupy do wywołania powstania były raczej znikome. Miała jednak możliwości prowadzenia rozmaitych działań dywersyjnych i zamachów.

Również w 1995 r. Abu Anas al-Libi wysoki dowódca LIFG i jak potem okazało się – istotna postać w Al-Kaidzie wyjechał z Sudanu i udał się do Wielkiej Brytanii, w której natychmiast otrzymał azyl polityczny. Ten fakt był potem przedmiotem kontrowersji między Wielką Brytanią i USA. W tym okresie (choć nie jednocześnie) kolejnych co najmniej 50 ważnych działaczy LIFG (o różnych związkach z Al-Kaidą, albo żeby być precyzyjnym – niektórym udowodniono związki z Al-Kaidą, innym tylko zarzucano) uzyskało prawo azylu, możliwość osiedlenia się w Manchesterze lub Londynie. W tym okresie w Manchesterze osiedlił się również Mohamed Abedi (Obeidi) ojciec zamachowca z Manchester Arena.

Jak się okazało potem, a wiemy to z amerykańskiego aktu oskarżenia, Abu Anas al Libi – odegrał istotną rolę w planowaniu zamachu Al Kaidy na ambasady USA w Nairobi i Dar es Salaam w 1998 r.,  w których zginęły 224 osoby a 4000 zostało rannych.

Warto podkreślić, że Abu Anas mógł bez problemów żyć i działać w Anglii pomimo jego znanych i udowodnionych związków z liderami Al Kaidy.

LIFG wydawał też na zachodzie własną gazetę Al Fajr, chociaż są sprzeczne  informacje czy była wydawana w Wielkiej Brytanii czy w Danii (na egzemplarzach umieszczono duńskie dane kontaktowe). Jest ciekawostką (lub oczywistą pomyłką w dokumentach), że wg. dokumentów UNHCR w Wielkiej Brytanii w 1997 r. przebywał jako azylant lider LIFG Abu Abdullah As-Sadeq (co było nome de guerre lidera LIFG Abdelhakima Belhadja). Belhadj zresztą w tym samym czasie brał czynny udział w antyrządowych działaniach na terytorium Libii.

Innym niewyjaśnionym do dziś fenomenem był fakt, że po zamachach na amerykańskie ambasadyw 1998 r. , sformowana grupa zadaniowa FBI poszukująca Osamy bin Ladena i zajmująca się Al-Kaidą udała się do Londynu w celu aresztowania Abu Anasa al-Libi ale bez formalnego wniosku o ekstradycję. Al-Libi został zatrzymany przez Scotland Yard, ale wypuszczony z braku dowodów. Pomimo rzekomo tropiących go Amerykanów pozostał w Wielkiej Brytanii aż do 2000 roku.

W 2000 roku Al-Libi bez problemu i ostatecznie wyjeżdża z Manchesteru jak się potem okazało do Afganistanu. Policja znajduje w mieszkaniu słynny podręcznik bojowo – dywersyjny Al-Kaidy jego autorstwa znany też jako „Manchester Manual” stanowiący kompendium metod walki terrorystycznej,  którego echa znajdujemy do dziś w materiałach publikowanych w magazynach „Inspire” Al-Kaidy i „Rumiyah” Państwa Islamskiego.

Już po zamachach 9/11 w USA, Abu Anas został umieszczony na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów świata. Został ostatecznie schwytany przez wojska USA w 2002 r. w Afganistanie,  ale to jeszcze nie koniec jego tajemniczej historii. Amerykanie po ogłoszeniu w mediach sukcesu, zaprzeczyli, że schwytali Abu Anasa, chociaż kilkukrotnie organizacje obrony praw człowieka oskarżały rząd USA o przetrzymywanie go w jeden z tajnych placówek CIA. Pojawiły się niezweryfikowane informacje o tym, że został aresztowany w Sudanie lub nawet w Iranie. Newsweek w 2004 r. informował, że na żądanie ówczesnego szefa CIA Georga Teneta, FBI które przesłuchiwało w 2002 r Abu Anasa (czyli jednak był w rękach USA) – zostało zmuszone do przekazania go CIA, padły wówczas (podczas przekazywania) słowa – „jedziesz do Kairu”.  Gdzie przebywał Abu Anas aż do 2010 r.– nie wiadomo.

W 2010 r. Abu Anas al-Libi niespodziewanie pojawia się w Trypolisie.  Według amerykańskiego ambasadora Christophera Stevensa to Abu Anas, Belhadj i były więzień Guantanamo Bin Qumu kierowali z Trypolisu rewolucją przeciwko Kaddafiemu. Z całą pewnością koordynowali swoje działania między innymi właśnie ze Stevensem. Abu Anas po wygranej rewolucji mieszkał w tym samym miejscu w Trypolisie, nie ukrywając się  (jego adres był znany) aż do 5.10.2013 r. Tego dnia został niespodziewanie uprowadzony z domu przez amerykańskich komandosów, przewieziony do USA i postawiony w stan oskarżenia za udział w zamachach w 1998 r.. Zmarł w więzieniu w Nowym Jorku w 2014 r. zanim miał okazję zeznawać i opowiedzieć własną, jak można przypuszczać -  ciekawą historię.  Chris Stevens zginął podczas ataku salafitów na ambasadę USA w Benghazi. Oskarżano o zorganizowanie tego ataku Bin Qumu i Belhadja ale ostatecznie uznano, że za zamachem stała libijska Ansar al-Sharia, związana z centralną Al Kaidą.

Po upadku Saddama Husajna w Iraku i dzięki skomplikowanym zabiegom dyplomatycznym doszło do stopniowej normalizacji stosunków między państwami Zachodu i rządem Kaddafiego. Kaddafi m.in. zrezygnował z produkcji broni chemicznej, zgodził się też na wypłacenie odszkodowań ofiarom 2 zamachów na samoloty dokonanych przez jego służby. Jedną z ofiar normalizacji stali się naturalnie – od teraz już niepotrzebni dysydenci libijscy w tym ci związani z LIFG.

Dwa tygodnie przez pierwszą oficjalną wizytą Tony Blaira w Libii, brytyjska MI6 pomogła USA w namierzeniu i aresztowaniu w Bangkoku lidera LIFG – Abdelhakima Belhadja, który uciekając z żoną z Afganistanu zamierzał właśnie udać się do Wielkiej Brytanii. CIA przekazała Belhadja służbie bezpieczeństwa Kaddafiego. 2 dni później Brytyjczycy pomogli w schwytaniu kolejnego lidera LIFG Samiego al-Saadi w Hongkongu i przekazali go Libijczykom. Saadi i Belhadj spędzili w więzieniu Kaddafiego 6 lat, byli torturowani. Warto dodać, że kilka dni po ich przekazaniu władzom libijskim, brytyjsko – holenderski Shell podpisał z Kaddafim umowę o zakupie za 110 mln £ praw do eksploatacji złoża libijskiego gazu.

Wiemy wiele o szczególnych związkach rządu Blaira z Kaddafim z kilku dobrych źródeł. Po pierwsze obaj liderzy LIFG przeżyli więzienie, zostali uwolnieni jeszcze przed rewolucją w Libii w ramach procesu narodowej rekoncyliacji i wystąpili niedawno na drodze sądowej o odszkodowania od Wielkiej Brytanii. Saadi w ramach ugody dostał 2,2 mln £, Belhadj odmówił ugody domagając się publicznego uznania przez Wielką Brytanię poważnego złamania praw człowieka, udziału w porwaniach, torturach itp. Sprawa była i jest nadal przedmiotem oficjalnego i publicznego dochodzenia. Sąd orzekł np., że Jack Straw ówczesny minister spraw zagranicznych oraz MI6 dopuściło się porwania i tortur.

To jednak nie koniec przygody Wielkiej Brytanii z LIFG. Od 2003 r. sporadycznie a od 2006 r. na stałe w Wielkiej Brytanii działali agenci Mukhabarat el-Jamahiriya (libijskiej służby bezpieczeństwa), a między kierownictwem MI5 i MI6 a Mussa Kusą (ówczesnym szefem Mukhabaratu) istniały udokumentowane dobre relacje, podobnie jak serdeczne między Kaddafim i Tony Blairem. Relacje są udokumentowane, ponieważ podczas rewolucji w Libii przejęto tysiące stron dokumentów służby bezpieczeństwa w tym oryginalną korespondencję brytyjsko libijską z tego okresu. Wiadomo też o co najmniej 12 przypadkach skarg byłych dysydentów przed brytyjskimi sądami o wydanie ich służbom libijskim. 

Brytyjczycy otrzymali też od służb Kaddafiego listę poszukiwanych dysydentów pochodzących z rozmaitych organizacji dżihadu. Na liście tej na 536 miejscu znajduje się Ramadan Abedi (Obeidi), ojciec zamachowca z Manchesteru zakwalifikowany przez Mukhabarat jako członek Al Kaidy.

Warto wspomnieć że relacje LIFG z Al Kaidą były skomplikowane. Co prawda związki te, personalne, historyczne i ideologiczne były przez pewien okres czasu oczywiste.  Jeszcze w 2002 r. w Faisalabadzie w 2002 r., aresztowano w jednym z „bezpiecznych domów” Al Kaidy, Zain al-Abidin Muhammada Husseina, znanego też jako Abu Zubajda, wraz z co najmniej trzema członkami kierownictwa LIFG.

Ale osobiste relacje czy wręcz przenikanie się struktur nie musi i nie musiało oznaczać formalnej decyzji o podporządkowaniu się organizacji. To właśnie próba sformalizowania tego związku stała się przyczyną jego częściowego rozpadu.

W 2007 r., kiedy to Ayman Zawahiri wraz z Abu Laithem al-Libi (obaj przebywający w Afganistanie) zadeklarowali,  „Szanowni członkowie Walczącej Grupy Islamskiej z Libii poinformowali, że przyłączają się do Al-Kaidy aby kontynuować marsz swoich braci”. Liderzy znajdujący się w Europie i w Libii zareagowali inaczej niż oczekiwano. Formalny przywódca LIFG Abdelhakim Belhadj oświadczył, że grupa potępiła zamachy z 9/11 jako skandaliczne i nieislamskie. Również Noman Benotman, inny lider LIFG, obecnie analityk wpływowego brytyjskiego, islamskiego think tanku Quilliam Foundation napisał list otwarty do Zawahiriego – dystansując się od Al-Kaidy. W 2009 r. uznano, że w LIFG doszło do podziału – część członków odmówiła formalnego związania się z Al-Kaidą, część nie.

Wielka Brytania była jednym z autorów interwencji państw zachodnich w Libii i jej aktywnym uczestnikiem („Operacja Ellamy”). Podczas rewolucji umożliwiano również wyjazd z Wielkiej Brytanii do Libii licznym chętnym Libijczykom, którzy w rewolucji odegrali znaczącą rolę.

Na zachodzie Libii  - uwolniony z więzienia Belhadj stworzył grupę, która w październiku 2011 r. występowała pod nazwą „Rada Wojskowa Trypolisu” i stanowiła trzon ruchu islamistycznego na zachodzie kraju. To właśnie do „Brygady Trypolisu” przybył z Manchesteru Ramadan Abedi (Obeidi) wraz ze swoim synem – późniejszym zamachowcem. Na zamkniętym już koncie na Facebooku Ramadana Abedi można było obejrzeć zdjęcia z jego telefonu z tego okresu.

Warto wspomnieć, że Brygada Trypolisu nadal istnieje, jej dowódca Mahdi al Harati ma obywatelstwo irlandzkie.

Według informacji z Libii, ale nie potwierdzonych przez europejskie media, Ramadan Abedi pracował w MSW Libii w latach 2011-12, w tym samym czasie, w którym wiceministrem został inny weteran LIFG Wanis al-Sharif. Abedi rzekomo piastował funkcję dyrektora (lub naczelnika) komórki, która odpowiadała m.in. za kontakty z Interpolem.

Ramadan Abedi i młodszy brat zamachowca – Hashem zostali aresztowani po zamachu w Manchesterze przez prorządową milicję Radaa, pełniącą funkcję rządowej jednostki antyterrorystycznej. Obaj byli od pewnego czasu obserwowani w Libii w związku z podejrzeniami o kontakty z Państwem Islamskim.

To zresztą nie koniec opowieści o Manchesterze i jego szczególnej roli jako bezpiecznej przystani i centrum rekrutacyjnego rozmaitych grup dżihadu.

Inną ciekawą historię można opowiedzieć przyglądając się meczetowi w Duidsbury (de iure: Muslim Islamic Center) do którego uczęszczała rodzina Abedi.

Imam meczetu Mustafa Graf przyznał się, że w 2011 roku pojechał na wojnę do Libii i rzekomo został nawet wzięty do niewoli przez siły wierne Kadafiemu. Twierdził co prawda, że nie brał udziału w walkach, a wyjechał jedynie pomagać rodzinie w ucieczce przed wojną. Zmienił zdanie wtedy, kiedy opublikowano nagranie, na którym udziela instrukcji żołnierzom przed bitwą pod Trypolisem. Okazuje się, więc, że nie tylko walczył ale pełnił podczas wojny jakaś dowódczą funkcję. Niestety nie ujawniono w ramach jakiej brygady walczył. Ponadto ów imam jest członkiem IUMS (Międzynarodowej Unii Islamskich Uczonych), na której czele stoi lider Bractwa Muzułmańskiego Youssef al Qaradawi, ten sam, którego wydalenia z Kataru domagają się Arabia Saudyjska, Emiraty i Egipt i którego umieściły na liście poszukiwanych terrorystów.

Jeden z członków rady tego samego centrum w Duidsbury, Muin Shabib, jest natomiast znanym działaczem Hamasu – opisywanym nawet w książkach traktujących o historii Hamasu.

Zresztą w odległości ok 2 km od domu, w którym mieszkał Salman Abedi mieszkało co najmniej 16 skazanych lub zabitych terrorystów.

Sąsiadem Abediego w Manchesterze był kiedyś inny weteran LIFG z Afganistanu, Abd al-Basset Azzouz. Azzouz przybył do Wielkiej Brytanii w 1994 roku, gdzie jak wszyscy członkowie LIFG bez trudu uzyskał azyl. W 2006 roku został na chwilę zatrzymany pod zarzutem związków z Al Kaidą, ale wypuszczony za kaucją. Podejrzenie o terroryzm nie ograniczyło jego możliwości podróżowania. W 2008 roku nawet skarżył się jednej z organizacji ochrony praw człowieka, że policja brytyjska wszystkich muzułmanów (niesłusznie) traktuje jako terrorystów. W 2009 roku wyjechał z Anglii prosto do Afganistanu dołączyć do Al Kaidy z którą, jak się okazuje nigdy nie zerwał kontaktów.

W Afganistanie dowodził ok 300 osobowym oddziałem, zasłynął również jako ekspert od materiałów wybuchowych i wiadomo, że był bliskim adiutantem Aymana al-Zawahiri, kierującego Al-Kaidą od śmierci bin Ladena.

Wiadomo też, że w związku z jego unikalnymi zdolnościami został wysłany przez Aymana al-Zawahiri do Libii w 2011 r. gdzie rzekomo brał udział w przygotowywaniu ataku na amerykańską ambasadę w Benghazi. W 2014 r. Azzouz został schwytany przez tureckie MIT i odtransportowany do Jordanii. Od tej pory jego los jest nieznany.

Istnieje podejrzenie, że to od niego Salman Abedi mógł nauczyć się konstruowania bomb, a przypomnijmy, że ładunek w Manchesterze został oceniony jako niezwykle profesjonalny w porównaniu do innych podobnych konstrukcji.

Inny sąsiad Abediego - Salah Mohammed Ali Aboaoba został schwytany w Libii w 2011 r., na samym początku rewolucji. Przed kamerami państwowej TV zeznał, że do Wielkiej Brytanii przyjechał w 2005 r. z Jemenu. W Wielkiej Brytanii otrzymał azyl i zajął się tam zbieraniem funduszy dla LIFG. Fundusze, według jego słów, zbierał w meczecie w Duidsbury. W 2010 roku wyjechał do Libii i tu został aresztowany przez służby Kaddafiego. 

Wśród innych znanych mieszkańców Moss Side w Manchesterze warto wymienić Abdalraoufa Abdallaha, który z Manchesteru wyjechał w 2011 r. do Libii i jako 18-latek walczył w Brygadzie Męczenników 17 Lutego.  Brygada ta wyszkolona i wyposażona głównie przez Katar, była do czasu śmierci ambasadora Stevensa wspierana również przez USA. Co więcej to ona oficjalnie ochraniała a raczej „ochraniała” konsulat USA w Benghazi podczas słynnego ataku, który kosztował zycie ambasadora Stevensa.

Abdallah podczas walk w 2011 r. został ranny i częściowo sparaliżowany. Po powrocie do Manchesteru od 2014 r zaczął zajmować się rekrutacją ochotników i wysyłaniem ich na hijra do Syrii.  W sumie  udowodniono mu  zrekrutowanie 4 osób. Został skazany na 9 lat więzienia, a jego szczególnie znanym klientem był brytyjski konwertyta i były żołnierz RAF Mustafa Gray (też mieszkaniec Moss Side w Manchesterze).

Interesujący fakt, że w marcu 2017 r. odsiadujący wyrok Abdallah został dwukrotnie odwiedzony w więzieniu właśnie przez Salmana Abedi. Sprawa, która powinna wywołać choćby minimalne zainteresowanie MI5 pozostała bez reakcji.

Salman Abedi znał się również i to bardzo dobrze z jeszcze jednym sąsiadem również z Moss Side – Raphaelem Hostey lepiej znanym jako Abu Qaqa al-Britani. Abu Qaqa był jednym z najbardziej znanych rekruterów i propagandystów IS na świecie. Nie jest znana dokładna liczba osób zrekrutowanych przez niego i wysłanych do IS do Syrii ale szacuje się, że były to „setki”.

W 2013 r. wyjechał z Manchesteru z jeszcze jednym kolegą z Manchesteru - Khalilem Raoufim. Wiadomo że przebywał przez jakiś czas w Raqqa nie przerywając jednak działalności propagandowej.  W 2016 r. został namierzony przez wywiad USA i zabity w ataku drona w Mosulu.

To tylko niektórzy ze znanych członków LIFG i ich znajomi oraz sąsiedzi z Moss Side z Manchesteru.

Warto wskazać, że pomimo tak potencjalnie rozbudowanej i znanej siatki powiązań Salema Abedi, jego kolegów i znajomych jak na razie nie udało się znaleźć jego wspólników ani prześledzić łańcucha dowodzenia, który nadzorował lub koordynował zamach w Manchesterze. Abedi przed zamachem był jeszcze w Turcji, być może w Syrii. O tych zdarzeniach wiadomo bardzo niewiele, podobnie o tym co zrobił z resztą materiałów wybuchowych, czy ktoś pomagał mu konstruować bombę itp.

Wiadomo np. że jeszcze przed zamachami w Paryżu w 2015 r. do Manchesteru przyjechał wysłany przez Abdelhamida Abaouda, lidera grupy „paryskiej” Mohammed Abrini, słynny „człowiek w kapeluszu” niedoszły zamachowiec z lotniska Zaventem. Jego zeznania: „przyjechał po 3 tys £, z nikim się nie spotykał, IS nie ma żadnych koneksji ani siatki w Wielkiej Brytanii”, jest całkowicie niewiarygodne.

W Wielkiej Brytanii są również inne grupy dżihadu o innej genezie, a równie ciekawej i rozbudowanej przeszłości, których członkowie walczą obecnie w Syrii, Iraku, Jemenie, Afganistanie i Libii. Członek jednej z takich grup był jednym z trzech sprawców zamachu na London Bridge. 

Ostatnio edytowane piątek, 04 październik 2019 09:01
Więcej w tym dziale: Uzbecki dżihad »
powrót do początku

Parlament Europejski

Grupy parlamentarne

Komisja Europejska

Rada Europejska

Europosłowie